Słońce nad Pachniczówką jest teraz w zenicie. Jest połowa lipca, czas, w którym powietrze w pasiece staje się gęste od zapachu lipy i rozgrzanego wosku. Kiedy staję rano między ulami, słyszę tylko miarowy, uspokajający szum tysięcy skrzydeł. To najczystsza muzyka natury, wolna od pośpiechu i sztuczności. W tym samym czasie, […]












